Spędziłam noc cierpiąc w bólu. Wtedy przyszedł Anioł i powiedział: „Jestem Aniołem Pańskim. Chcę, abyś poszła ze mną. Musisz coś zobaczyć”.
Myślałam, że znów zabierze mnie do Czyśćca, jak zwykle to robi. Jednak zamiast tego szliśmy i szliśmy, aż znaleźliśmy się w kościele. Wewnątrz było kilka świętych osób. Na środku tego kościoła ktoś leżał na ziemi, przykryty długim, kolorowym płótnem. Chociaż nie widziałam Jego Twarzy, natychmiast wiedziałam, że tą osobą jest Nasz Pan Jezus.
Osunęłam się na kolana, zbliżyłam do Naszego Pana i z delikatnością lekko uniosłam brzeg przykrycia. Nasz Pan żył. Wyciągnął rękę, szukając mojej dłoni. Dotknął mojej ręki.
Zapytałam: „Panie Jezu, dlaczego leżysz na ziemi? Co Ci się stało?”.
Odpowiedział: „Valentino, dziecko Moje, postanowili, że zabiorą Mnie i zastąpią Moje Serce jakimś stalowym przedmiotem”.
Pan ukazał mi ten przedmiot w wizji. Zobaczyłam stalową linię zapętloną, wygiętą w kształt serca i zakrywającą Jego Najświętsze Serce. Chcą zastąpić Jego Najświętsze Serce tym stalowym przedmiotem.
„Co!” – powiedziałam zszokowana.
„To jest właśnie to, co teraz chcą zrobić” – powiedział.
Zapytałam: „Ale kim są ci ludzie? Nie mogą tego zrobić”.
Wydawało się, jakby Nasz Pan nie miał wpływu na to, co się działo. Po prostu tam leżał.
Rozejrzałam się i zobaczyłam Matkę Bożą stojącą w kącie z pochyloną głową, odwróconą w smutku. Wyglądała na bardzo strapioną.
Kiedy rozejrzałam się wokół, nagle wszędzie pojawiły się kwiaty. Świeże kwiaty zdobiły podłogę, a nawet ściany były pokryte pięknymi, świeżymi kwiatami. Były głównie białe z domieszką innych kolorów i otaczały miejsce, w którym leżał Nasz Pan, niczym dywan ze świeżych kwiatów. Wszystkie one były dla Naszego Pana Jezusa.
Gdy znów spojrzałam w dół, nie widziałam już Ciała Naszego Pana Jezusa, a jedynie miejsce, w którym leżał.
Zapytałam Anioła: „Co to wszystko oznacza?”.
Odpowiedział: „Widzisz, jak bardzo teraz upadlają Jezusa. Ludzkość nie lubi Jezusa. Nie wierzą w Niego i spychają Go na ziemię. Chcieliby, aby nie miał Najświętszego Serca, lecz by zastąpiono je stalowym przedmiotem”.
„Wiesz, co to reprezentuje? To oznacza, że nie wierzą w istnienie Boga. Odrzucają Go i upadlają. Chcą usunąć Boga ze społeczeństwa”.
Powiedziałam: „Nie mogą tego zrobić. Bóg jest Wszechmogący i Potężny”.
Anioł powiedział: „Musisz powiedzieć ludziom, aby się modlili i trzymali się wiary, ponieważ żyjesz teraz w bardzo, bardzo, bardzo złych czasach. To są czasy bezbożne”.
Kiedy wyszłam z tego kościoła z Aniołem, zobaczyłam na zewnątrz więcej kwiatów, ale nie były one świeże. Już więdły. Oznacza to, że wewnątrz, w obecności Boga, jest życie. Natomiast na zewnątrz, bez Boga, życia nie ma.
Anioł powiedział: „Widzisz Naszego Pana, jak cierpi. Valentino, dlatego cię tam zaprowadziłem. Musisz pocieszyć Naszego Pana. Przyjmij cierpienie, które ci daje i mów ludziom, aby się nawrócili i uwierzyli w Naszego Pana, bez względu na to, co mówi społeczeństwo – że Boga nie ma. Musisz wierzyć w Boga”.
To przesłanie napełniło mnie głębokim smutkiem i ogarnęły mnie emocje.
Ludzie często proszą tylko dla siebie, nie ofiarowując swojego cierpienia Naszemu Panu. Zamiast tego powinni starać się pocieszyć Naszego Pana, jednocząc swoje cierpienie z Jego cierpieniem.
Źródło: ➥ valentina-sydneyseer.com.au